Aktualności

Nauka grenlandzkiego

Filmiki z lekcjami języka grenlandzkiego

04 Październik 2016 Nauka grenlandzkiego

Po dziewięciu latachna Grenlandii – krótki rachunek sumienia

Ludzie maile piszą - parafrazując słowa przeboju grupy Skaldowie - i pytają jak to jest mieszkać na Grenlandii będą Polakiem, co jest najtrudniejsze a co przyszło łatwiej. I czy mi się tam podoba. Odpowiedź nie zawsze jest prosta ale postaram się to w kilku akapitach wyjaśnić.

01 Czerwiec 2015 Po dziewięciu latachna Grenlandii – krótki rachunek sumienia

Sytuacja polityczna na Grenlandii

SYTUACJA POLITYCZNA GRENLANDII

Autor: Adam Jarniewski

Artykuł napisany dla czasopisma ZEW PÓŁNOCY

"Jestem dumna ze jestem Grenlandką" tak moja partnerka Birthe skomentowała wynik referendum w sprawie rozszerzenia zakresu autonomii na Grenlandii. Referendum odbyło się 25 listopada 2008 roku i bez wątpienia było krokiem ku niepodległości tego zależnego od Danii obszaru. Jak duży był to krok pokaże czas gdyż to od Grenlanczyków zależy kiedy szeroko dziś zakrojona autonomia zamieni się w niepodległość. Przy bardzo dużej jak na warunki grenlandzkie frekwencji 75% głosujących w referendum postawiło krzyżyk na Aap czyli Tak dla zwiększenia niezależności od Danii. Pozostałe 25% to ludzie sceptycznie nastawieni do możliwości samostanowienia największej wyspy świata. To już trzecia zmiana statusu Grenlandii w powojennej historii kraju.

Trochę historii

W 1953 roku Grenlandia przestała być kolonią i została uznana za integralną cześć Królestwa Danii a jej mieszkańcy zostali pełnoprawnymi obywatelami duńskimi. To właśnie wtedy rozpoczął się szybki rozwój kraju, rozwój za którym niestety nie wszyscy mieszkańcy mogli nadążyć. Proces przekształcenia kolonii w równoprawną cześć Danii rozpoczęto od wysiedlania najmniejszych osad i koncentracji ludności w miastach. To wtedy we wszystkich większych miejscowościach powstały tak dobrze znane również Polakom bloki gdzie obok duńskich budowlańców i nauczycieli zamieszkali dotychczas często mieszkający w torfowych domkach myśliwi ze swoimi rodzinami. Do dziś słyszy się historie o wiszących na balkonach kajakach i próbach suszenia ryb w elektrycznych suszarkach do ubrań. Mężczyźni których czas pracy do tej pory dyktowany był przez pory roku i warunki atmosferyczne musieli znaleźć zatrudnienie w nowo powstających zakładach pracy i fabrykach gdzie prace zaczynano codziennie o tej samej porze. Do dziś pojecie puntkualnosci na Grenlandii jest bardzo płynne i w większości sytuacji na kilku a nawet kilkunastominutowe spóźnienie praktycznie się nie reaguje. Paradoksalnie mimo zniesienia statusu kolonii Grenlandczycy dużo bardziej uzależnili się od pomocy Duńczyków. Do rozwoju potrzebna była wykwalifikowana siła robocza oraz materiały które oczywiście pochodziły z Danii. Przesiedleni z małych osad mieszkańcy którzy nie mogli znaleźć zatrudnienia uzależnieni byli od pomocy socjalnej. To wszystko spowodowało że do egzystencji coraz bardziej potrzebna lub nawet niezbędna była znajomość języka duńskiego. W wielu mieszkających w miastach grenlandzkich rodzinach zaprzestano praktycznie rozmawiać po grenlandzku. To prawdopodobnie w tym czasie zrodziła się widoczna do dziś niechęć do Duńczyków i języka duńskiego. Aby zachęcić ich do pracy w Grenlandii oferowano im liczne przywileje, m.in. zarabiali oni o 15% więcej niż Grenlanczycy pracujący na tych samych stanowiskach. Choć zasadę tą zniesiono na początku lat 90-tych Grenlandczycy opowiadają o tym jakby obowiązywała do dzisiejszego dnia. Do niechęci przyczyniły się również inne kontrowersyjne decyzje rządu duńskiego. Aby poprawić znajomość języka w społeczeństwie w latach 60-tych dziesięcioletnie dzieci praktycznie przymusowo wysyłano na rok do Danii gdzie mieszkały u duńskich rodzin, uczęszczały do tamtejszych szkół i uczyły się języka. Choć program przygotowany był bardzo dobrze i grenlandzkim dzieciom zazwyczaj niczego w Danii nie brakowało okres rozłąki był bardzo trudny dla nad wyraz kochających swoje dzieci Grenlandczyków.

- Do dziś mam kontakt z rodziną u której mieszkałem, mimo tęsknoty za krajem i rodzicami bardzo miło wspominam ten okres. Rodzice nie wyrazili jednak zgody na wyjazd mojego młodszego rodzeństwa, kolejna rozłąka byłaby dla nich za traumatyczna - mówi Aqqaluarta, dziś prawie 60letni nauczyciel, znacznie lepiej mówiący po duńsku niż jego bracia.

W połowie lat siedemdziesiątych grupa młodych studentów grenlandzkich postanowiła przejąć losy kraju w swoje ręce. Po referendum 1. maja 1979 roku Grenlandia uzyskała szeroką autonomię. Nowy system został nazwany Namminersornerulerneq (duń. hjemmestyre) co po grenlandzku oznacza mniej więcej: w większym stopniu/lepiej radzić sobie samemu. Grenlandia nadal pozostała częścią Królestwa Danii jednak wg ówczesnego planu miała w ciągu ok. 20 lat sama przejąć kontrole nad większością dziedzin życia społecznego. Po uzyskaniu odpowiedzialności za każda z dziedzin z Danii przekazywane były fundusze na jej finansowanie. W rękach duńskich pozostały m.in. polityka zagraniczna oraz monetarna, wojsko oraz sadownictwo. Współpraca miedzy politykami duńskimi i grenlandzkimi przebiegała dość bezspornie, tylko w jednej kwestii nie można było dojść do kompromisu - sprawy przynależności zasobów mineralnych.

Sami sobie poradzimy

Zmęczeni rządami Duńczyków Grenlanczycy rozpoczęli proces tak zwanej grenlandyzacji kraju. Język grenlandzki zyskał na znaczeniu w szkołach, zniesione zostały tzw. klasy duńskie gdzie uczęszczały dzieci z rodzin mieszanych które w ten sposób zostały ‘zmuszone’ do nauki języka grenlandzkiego. Z czasem wszystkie dokumenty i formularze zaczęły być dostępne również w języku grenlandzkim, rozwinęły się grenlandzkojęzyczne media (prasa, telewizja, radio). Grenlandyzacja zmusiła polityków do określenia kim jest prawdziwy Grenlanczyk. Choć wielu Europejczyków myśli ze mieszkańców Grenlandii poznać można po skośnych oczach i ciemnej skórze w rzeczywistości dość trudno jest dziś spotkać Grenlanczykow o eskimoskiej urodzie, szczególnie w większych miastach. Dzisiejsi Grenlanczycy to potomkowie nie tylko Innuitow i Duńczyków lecz również holenderskich i szkockich wielorybników oraz niemieckich misjonarzy. Dlatego nietrudno dziś spotkać rudowłosego Grenlanczyka z piegami lub niebieskooka blondynkę która urodziła się i dorastała na tej największej wyspie świata. Po wprowadzeniu Hjemmestyre politycy zdecydowali że o byciu Grenlanczykiem decyduje miejsce urodzenia czyli wszyscy urodzeni na Grenlandii mogą podawać się za Grenlanczykow. Szybko jednak okazało sie ze coraz częściej nieoficjalnym wyznacznikiem bycia Grenlanczykiem jest umiejętność posługiwania się bardzo trudnym do opanowania językiem grenlandzkim. W ten sposób wielu „Grenlanczykow” którzy dorastali w domach gdzie na codzien mówi się po duńsku znalazło się w kropce. Choć uważają się za Grenlandczykow czują się często dyskryminowani i w pewien sposób wyłączeni z pełnego uczestniczenia w życiu społecznym.

- Czasem czuje się wyobcowany w mojej ojczyźnie, kraju w którym się urodziłem i wychowałem. Politycy mówią dziś ze musimy się zintegrować ze społeczeństwem. Do cholery! Urodziłem się w Grenlandii, mój ojciec jest Grenlanczykiem, matka Grenlandka. Moja żona urodziła się w Ummanaq (północna Grenlandia) a dzieci mówią po grenlandzka. Czy można się bardziej zintegrować? Jako ze wyglądam bardzo „grenlandzko” ludzie którzy mnie nie znają często zagudują do mnie po grenlandzku. Kiedy staram się odpowiedzieć w tym języku ludzie sie podśmiewają i zaraz przechodzą na język duński - mówi 43 letni Hans Kristian którego rodzice komunikowali się w domu jedynie w języku duńskim.

Rozumiem rozgoryczanie tych ludzi często częściowo odsuniętych od życia społecznego tylko ze względu na brak znajomości języka grenlandzkiego. Mimo ze jestem tu już ponad trzy lata, moja partnerka i córka się nim posługują ja opanowałem go w stopniu bardzo podstawowym. Również wielu Grenlanczykow którzy na codzien posługują się grenlandzkim w mowie woli używać języka duńskiego przy wyplenianiu formularzy a nawet czytaniu gazet. Grenlandzkie wyrazy są o prostu za długie a terminologia często nowa przez co niezrozumiała. Tymczasem przy pomocy duńskich subsydiów całkiem dobrze rozwijała się grenlandzka gospodarka. Mówiąc o gospodarce na myśli mam oczywiście rybołówstwo, szczególnie połowy dorsza i krewetek stały się bardzo dochodowym zajęciem. Coraz więcej Grenlandczykow inwestowało we własne kutry i do dziś słyszy się historie o bajońskich sumach jakie zarabiali rybacy w latach 70-tych i 80-tych. Niestety przez brak gospodarności większość z nich strąciła swoje kutry kiedy na skutek zmiany klimatu dorsz zniknął z grenlandzkich wód na prawie dwie dekady.

Grenlandzkie dziś

Dziś dochód z rybołówstwa (głownie krewetki i kraby) zaspokaja ok. 50% potrzeb Grenlandii. Resztę stanowią duńskie subsydia oraz turystyka. Duże nadzieje wiąże się z wydobyciem licznych na Grenlandii minerałów, przede wszystkim ropy.  Choć poszukiwania rozpoczęto już w czasie światowego kryzysu energetycznego w roku 1977 do dziś na Grenlandii nie wydobyto ani jednej baryłki. Nadzieje są jednak ogromne. Kuupik Kleist - obecny premier (fot. sermitsia.ag)Kim Kielsen - odpowiednik ministra ds. zasobów naturalnych co róż wydaje nowe koncesje na poszukiwanie i wykorzystanie ropy i gazu (ziemnego). Na grenlandzkim wybrzeżu rozlokowały się firmy z m.in. Danii, Kanady, Szkocji oraz Australii. Wszelkie ekspertyzy potwierdzają istnienie dużych zasobów ropy i gazu, nie wiadomo jednak jak opłacalne będzie wydobycie gdyż odwierty w warunkach arktycznych są bardzo kosztowne. Problemem jest również brak odpowiedniej infrastruktury do np. transportu wydobytego surowca. Właśnie grenlandzkie zasoby mineralne i prawa do ich wydobycia (oprócz ropy są tu również m.in. złoto, rubiny, uran, cynk) stanowiły jeden z głównych tematów kampanii podczas ostatniego referendum. Aby uzyskać niepodległość Grenlandia musi przejąć jeszcze ok. 30 obszarów życia. Do najdroższych należą m.in. sądownictwo i policja. Różnica w stosunku do poprzedniego systemu polega na tym, ze przedtem wraz z przejęciem odpowiedzialności za którykolwiek z obszarów z Danii płynęły pieniądze na jego finansowanie. Teraz Grenlandczycy sami muszą wygospodarować środki na dalsze finansowanie przejętego obszaru. - Cieszy mnie to, tylko w ten sposób możemy pokazać że jesteśmy w stanie sami o siebie zatroszczyć - mówi Aqqalu Olesen, 43 letni nauczyciel. 

©- poznajgrenlandie.pl

_______________________________________________________________________

Zobacz również:

Zmiana warty na Grenlandii (wybory 2013)