Aktualności

Nauka grenlandzkiego

Filmiki z lekcjami języka grenlandzkiego

04 Październik 2016 Nauka grenlandzkiego

Po dziewięciu latachna Grenlandii – krótki rachunek sumienia

Ludzie maile piszą - parafrazując słowa przeboju grupy Skaldowie - i pytają jak to jest mieszkać na Grenlandii będą Polakiem, co jest najtrudniejsze a co przyszło łatwiej. I czy mi się tam podoba. Odpowiedź nie zawsze jest prosta ale postaram się to w kilku akapitach wyjaśnić.

01 Czerwiec 2015 Po dziewięciu latachna Grenlandii – krótki rachunek sumienia

Grenlandia - kaffemik i polowanie na wieloryba



2 luty 2007 - moje pierwsze ferie zimowe na Grenlandii. Przygotowuję się do wycieczki na nartach, ale okazuje się że nic z tego, dzis idziemy na Kaffemik. Kaffemik oznacza mniej więcej „zapraszamy na kawę” i jest starą grenlandzka tradycją która sięga czasów, kiedy umieralność wśród noworodków była bardzo duża. Miłość i szacunek do dzieci przetrwał jednak do czasów dzisiejszych. W czasie kiedy nie było jeszcze opieki medycznej a higiena pozostawiała wiele do życzenia pierwsze „urodziny” obchodzono 3 miesiące po narodzeniu dziecka a przeżycie 6 miesięcy było krokiem milowym w jego życiu, po raz kolejny świętowanym. Tak wiec 9 lutego, 3 miesiące po narodzinach Aliny w domu pojawiła się teściowa wraz z kilkoma przyjaciółkami i ciastem. A powód był prosty: po trzech miesiącach wnuczka żyje, trzeba to uczcić.
Literatura na temat tradycyjnego grenlandzkiego kaffemiku jest bardzo bogata. Informacje o nim znaleźć można w niemal wszystkich przewodnikach po Grenlandii, jednak nie zawsze odpowiadają one moim spostrzeżeniom na ten temat. Wedle tradycji jest to impreza raczej przechodnia impreza na która zaprasza się znajomych a w mniejszych osadach wszystkich mieszkańców. Nietaktem jest nie pojawienie się choć na chwilkę, szczególnie gdy zostaliśmy zaproszeni osobiście. Kaffemik organizuje się przeważnie z okazji urodzin do których Grenlandczycy przywiązują bardzo duża wagę. Powodem do świętowania są jednak również rocznice, pierwszy dzień szkoły a ci bardziej lubiący spotkania w większym gronie organizują go nawet w dzień zapisania 5-o letniego dziecka do szkoły.
Dość ważny jest kaffemikowy savoir vivre gdyż różni się on nieco od przyjętego w Polsce modelu „u cioci na imieninach”. Jak już wspomniałem jest to impreza przechodnia a zapraszający podaje tylko czas jej rozpoczęcia i zakończenia, nie jesteśmy wiec zobligowani do pojawienia się na konkretna godzinę, wystarczy ze zmieścimy się w podanym przedziale czasowym. To jak długo zostaniemy zależy od tego jak blisko jesteśmy spokrewnieni lub zaprzyjaźnieni z oraganizującą kaffemik rodzina oraz od ilości obecnych gości. Po przyjściu należy usiąść do stołu a jeśli nie ma wolnych miejsc poczekać chwile aż któryś z gości je zwolni. Gospodarz najprawdopodobniej zaserwuje nam kawę i ciasto, czasem skosztować można również grenlandzkich przysmaków jak suszona ryba, krewetki lub krab. Kiedy skończymy jeść a w przedpokoju widzimy nowych gości należy ustąpić im miejsca.
Dzisiejszą solenizantka jest Camilla, córka siostrzenicy Birthy. Impreza rozpocząć się ma o godzinie 2. Po drodze trzeba kupić prezent, zahaczamy o mały sklepik w centrum, szybka decyzja dwie płyty DVD „Królowa śniegu” - Camilla na pewno się ucieszy. Powoli zmierzamy na Salliaq (półka skalna). Typowy kaffemik, przy wejściu mijamy się z opuszczającymi dom sytymi już gośćmi i sami siadamy do stołu w kuchni, gdzie wystawione są grenlandzkie przysmaki - suszony siwosz (mustelus mustelus), renifer, łosoś no i najważniejsze mattak ze świeżo upolowanej białuchy (wala białego), którego jeszcze nie miałem okazji próbować. Wyraźnie różni się smakiem od skóry innych wielorybów których skosztowałem wcześniej.
Mattak - czyli skóra wieloryba wraz z przylegającym tłuszczem jest przysmakiem któremu nie oprze się żaden mieszkaniec Grenlandii. Przypominający smakiem orzechy mattak ma duże znaczenie finansowe dla ludzi zajmujących się łowiectwem. Cena za kilogram tego spożywanego na surowo przysmaku „na desce” - czyli miejscowym targu gdzie lokalni łowcy sprzedają swoje wyroby, wynosi ok. 150 koron duńskich (70 zł). Dodać jednak należy ze towar ten znika w tempie natychmiastowym kiedy tylko rozniesie się plotka, że pojawił się w mieście. Mattak jest również ważny ze względu na duża zawartość witaminy C oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych, które maja korzystny wpływ na zawartość cholesterolu we krwi. Liczba zachorowań na choroby serca w Grenlandii jest bardzo niska a jedna z głównych przyczyn jest właśnie dieta bogata w mięso foki, wieloryba i ryby. Niestety nowe nawyki żywieniowe zbliżone coraz bardziej do europejskich odbijają się na stanie zdrowia mieszkańców Grenlandii. Szczególnie dzieci spożywają ogromne ilości niezdrowych i nieznanych ich przodkom napojów wysokocukrowych, chipsów itp.

Polowanie na wieloryba

Zjadłszy udaje się do pokoju gościnnego gdzie czekają ciasta i kawa. Przeprowadzam krótki wywiad z ojcem solenizantki Aslakiem na temat polowania na wieloryby i słyszę wiele ciekawych porad i wskazówek na wypadek gdybym kiedyś miał się przekwalifikować z nauczyciela na wielorybnika. Polowanie odbywa się następując: Kilku myśliwych (3-5) zgłasza ochotę na takowa wyprawę, wybierają dzień (początek marca jest świetnym okresem w tej części Grenlandii, gdyż wieloryby przebywają blisko brzegu) i wyruszaj w poszukiwaniu szczęścia. Pływając w promieniu ok. 10-15 kilometrów wypatrują zwierza. Najlepiej gdy pogoda jest bezwietrzna, gdyż wieloryby to bardzo inteligentne zwierzęta i w czasie sezonu polowań potrafią niemalże zakamuflować się w morskich falach lub pianie powstającej w wyniku uderzania wody o skały. Kiedy jeden z myśliwych znajdzie wieloryba zanim odda strzał musi przez radio zawiadomić inne łodzie. Kiedy na miejscu jest wystarczająca ilość myśliwych wyczekują odpowiedniego momentu do strzału. Najlepszy jest moment, kiedy wieloryb chce zanurzyć się głęboko i w tym celu wynurza znaczna cześć swego ciała ponad powierzchnie wody. Można wtedy oddać strzał w nerkę, nie wolno strzelać w głowę, gdyż zdobycz zatonie w głębiach oceanu. Zraniony w nerkę wieloryb dryfuje na powierzchni wody, dopiero za zaharpunowaniu go, strzela się w głowę i tym samym uśmierca. Następnie holuje się zdobycz do najbliższego brzegu, porcjuje i dowozi do portu na łodzi. Według przyjętego na Grenlandii zwyczaju mięso dzieli się równo miedzy wszystkich uczestników polowania, niezależnie od wielkości lodzi. Przy polowaniach na wieloryby obowiązuje taka sama zasada jak przy niedźwiedziach polarnych - kto pierwszy ten lepszy. W całej gminie Sisimiut upolować można 20 waleni, udane polowanie należy zgłosić w ciągu 24 godzin. Niestety zdarza się, ze trafiony wieloryb zatonie. Mimo obowiązku rejestrowania takiego faktu wątpię by myśliwi kwapili się do zgłaszania nieudanego polowania.


Grenlandia - Porcjowanie wieloryba
Porcjowanie wieloryba. Już bez mattaku.


Zobacz również:

Co jemy na Grenlandii

Zdjęcia z polowań na Grenlandii