Boże Narodzenie na Grenlandii
Pierwsze Boże NarodzenieŚwięta Bożego narodzenia obchodzone są bardzo uroczyście w Grenlandii. Już końcem listopada na ulicach Sisimiut widoczny jest świąteczny nastrój a w oknach pojawiają się czerwone i pomarańczowe gwiazdy bożonarodzeniowe. Na placu przed ”ratuszem” postawiona wielka, około 3 metrowa choinkę i zgodnie z tradycja w pierwsza niedziele adwentu powieszono na niej kolorowe lampki i ozdoby. Ponieważ grudzień jest okresem, kiedy słonce pokazuje się tylko na krotki czas, wszelkie święcące ozdoby nadają miastu specyficzny nastrój.
Również na Grenlandie dotarła gorączka bożonarodzeniowych zakupów. Prezentów trzeba kupić naprawdę dużo, bo jak wiemy społeczność jest bardzo mała i każdy ma duża rodzinę i grono znajomych.
Na rynku pojawiają się również choinki. Choć cena jest jak na moje mniemanie zaporowa rozchwytywane niemalże natychmiast. Cześć osób decyduje się na ”tradycyjna” grenlandzka choinkę. Do jej wykonania potrzebny jest gruby pal z nawierconymi dziurami w które wtyka się zebrane latem i zamrożone gałęzie kosodrzewiny. Dobrze zrobiona niczym nie odbiega od naszego świerku a choć gałęzie leżały zamrożone przez kilka miesięcy, wciąż mają charakterystyczny, letni zapach.
Ponieważ św. Mikołaj mieszka w Grenlandii, prezenty dostarczone są już 24 grudnia nad ranem. Tak jak w Polsce rozkłada się je obok choinki (nie zmieszczą sie wszystkie pod choinka). Od rana goście ”przeszkadzają” w przygotowaniach do wigilijnej kolacji. Rodzina i krąg znajomych jest tak duży, ze nie wszyscy zmieszczą się przy jednym stole.
Dzieci, które nie będą uczestniczyły we wspólnym posiłku po odbiór prezentów zgłaszają się same. Dlatego na własnej skórze doświadczyłem jak ważne jest zakupienie kilku dodatkowych i uniwersalnych podarunków. Nie można po prostu pozwolić sobie na pominiecie kogokolwiek z dzieci. W podzięce za prezenty dzieci chętnie zaśpiewają grenlandzka kolędę lub zarecytują bożonarodzeniowy wierszyk.
Większość prezentów jest wiec rozdzielona, zanim zasiądzie się do stołu. Znana w Polsce tradycja o czekaniu na pierwsza gwiazdę na pewno by się na Grenlandii nie sprawdziła, gdyż gwiazdy widzimy praktycznie przez cały dzien. Większość rodzin do stołu zasiada wiec ok. godziny 6. Na stole wigilijnym znajdziemy kaczkę, baraninę lub renifera. Jako deser na pewno skosztujemy pysznego ryżu a la mande (ryz na mleku z drobno pomielonymi migdałami i konfiturą wiśniowa).
My zdecydowaliśmy się spędzić nasza pierwsza wigilie we troje. Chcieliśmy by była to polsko-grenlandzka kolacja, wiec złożyłem u mamy zamówienie na paczkę zawierającą barszcz i polskie suszone grzyby. Jako pierwsze danie zaplanowałem barszcz z uszkami, miął być tez opłatek i polskie kolędy. Niestety tym razem poczta grenlandzka zawiodła. I Paczka z Ojczyzny przyszła kilka dni za późno. Co się odwlecze to nie uciecze, barszcz z uszkami zjedliśmy w sylwestra a opłatkiem podzieliliśmy się w Nowy Rok.
Również na Grenlandie dotarła gorączka bożonarodzeniowych zakupów. Prezentów trzeba kupić naprawdę dużo, bo jak wiemy społeczność jest bardzo mała i każdy ma duża rodzinę i grono znajomych.
Na rynku pojawiają się również choinki. Choć cena jest jak na moje mniemanie zaporowa rozchwytywane niemalże natychmiast. Cześć osób decyduje się na ”tradycyjna” grenlandzka choinkę. Do jej wykonania potrzebny jest gruby pal z nawierconymi dziurami w które wtyka się zebrane latem i zamrożone gałęzie kosodrzewiny. Dobrze zrobiona niczym nie odbiega od naszego świerku a choć gałęzie leżały zamrożone przez kilka miesięcy, wciąż mają charakterystyczny, letni zapach.
Ponieważ św. Mikołaj mieszka w Grenlandii, prezenty dostarczone są już 24 grudnia nad ranem. Tak jak w Polsce rozkłada się je obok choinki (nie zmieszczą sie wszystkie pod choinka). Od rana goście ”przeszkadzają” w przygotowaniach do wigilijnej kolacji. Rodzina i krąg znajomych jest tak duży, ze nie wszyscy zmieszczą się przy jednym stole.
Dzieci, które nie będą uczestniczyły we wspólnym posiłku po odbiór prezentów zgłaszają się same. Dlatego na własnej skórze doświadczyłem jak ważne jest zakupienie kilku dodatkowych i uniwersalnych podarunków. Nie można po prostu pozwolić sobie na pominiecie kogokolwiek z dzieci. W podzięce za prezenty dzieci chętnie zaśpiewają grenlandzka kolędę lub zarecytują bożonarodzeniowy wierszyk.
Większość prezentów jest wiec rozdzielona, zanim zasiądzie się do stołu. Znana w Polsce tradycja o czekaniu na pierwsza gwiazdę na pewno by się na Grenlandii nie sprawdziła, gdyż gwiazdy widzimy praktycznie przez cały dzien. Większość rodzin do stołu zasiada wiec ok. godziny 6. Na stole wigilijnym znajdziemy kaczkę, baraninę lub renifera. Jako deser na pewno skosztujemy pysznego ryżu a la mande (ryz na mleku z drobno pomielonymi migdałami i konfiturą wiśniowa).
My zdecydowaliśmy się spędzić nasza pierwsza wigilie we troje. Chcieliśmy by była to polsko-grenlandzka kolacja, wiec złożyłem u mamy zamówienie na paczkę zawierającą barszcz i polskie suszone grzyby. Jako pierwsze danie zaplanowałem barszcz z uszkami, miął być tez opłatek i polskie kolędy. Niestety tym razem poczta grenlandzka zawiodła. I Paczka z Ojczyzny przyszła kilka dni za późno. Co się odwlecze to nie uciecze, barszcz z uszkami zjedliśmy w sylwestra a opłatkiem podzieliliśmy się w Nowy Rok.
Kim jesteśmy
Moja droda na Grenlandię
Kaffemik i polowanie na wieloryba
Grenlandia. Wyscigi psich zaprzęgów.
Moja droda na Grenlandię
Kaffemik i polowanie na wieloryba
Grenlandia. Wyscigi psich zaprzęgów.

